Zwykle to, co odkrywamy po samodzielnych bojach, odkrył już przed nami ktoś inny, używał, nosił lub choćby tylko nosił się z zamiarem...
Blog > Komentarze do wpisu

Samobójstwo rozszerzone

Pisze Newsweek o tym fenomenie, który podobno ostatnio przybrał na sile. Termin ten jest dla mnie tyleż zrozumiały, co przysłowiowa „pomroczność jasna". Ale najważniejsze były dla mnie komentarze pod tym tekstem. Otóż...

Niektórzy twierdzą, że to z dobrobytu niedostatecznie silnej wiary w Boga (oczywiście chodzi o jedynie słuszne przedstawienie tegoż wg. katolików).

Zgadzając się z tym, że wiara niekiedy ratuje osoby słabe psychicznie (choć może równie dobrze popchnąć je w stronę czynów niezbyt chwalebnych) zastanawiam się ilu z tych samobójców miało w życiu tak dobrze, że im się "w dupach poprzewracało" i brakowało już celu, bo zdobyli wszystko... srali (przepraszam) pieniędzmi, rozpuścili dzieci do imentu itd. Zwłaszcza u nas w kraju... ;) Łoj domorośli  psychologowie...

Byli jednak i tacy, którzy z powyższymi tezami się nie zgadzali.

Myślę, że jesteśmy zbyt przytłoczeni i zagubieni, że każde czasy są trudne i ż każdy kiedyś płacze... 

środa, 08 lutego 2017, tani1

Polecane wpisy

  • Niedziela czyli zwykłe radości małych chłopców

    2 zmiany ciuchów i 2 pary butów do prania... upaprane w glinastej ziemi No właśnie piorą się buty. Delikwent ubrudził nawet najładniejszą czapkę. Na pytanie, gd

  • Czwartek

    Obudziłam się jak zwykle zwarta i gotowa do boju. No nie... nie jak zwykle. Ostatnio dopadają mnie pierwsze jesienne liście na głowie. Podobno to może być niedo

  • Malyna

    Zasadzona w zeszłym roku mała sadzoneczka ma już owoce. I nie są to owoce z drzewa złego i dobrego, a z krzaczka maliny. Zrywam i zjadamy po 2-3 regularnie. A m

Komentarze
2017/02/08 22:45:38
Jak człowiek chce sobie podnieść ciśnienie, to najlepiej poczytać komentarze blisko 40 milionów ekspertów od wszystkiego... Nie warto.

A propos rzeczonego typu samobójstwa.

Był rok 1997. Na niebie coraz jaśniej świeciła kometa Hale'a-Boppa. XXI wiek pukał do drzwi...
39 członków grupy religijnej/sekty (niepotrzebne skreślić) Heaven's Gate popełniło samobójstwo, wierząc, że tym sposobem przeniosą się do statku kosmicznego, rzekomo podążającego za kometą...

Zastanawiam się, w jakiej części ciała poprzewracało się tym kosmicznym podróżnikom?
-
2017/02/09 08:53:23
To jest zbiorowe samobójstwo. Ci ludzie byli zmanipulowani. Sekty zwykle na tym bazują na słabości psychicznej... Jedne tylko po to, by doić swoich wyznawców i samemu sobie zapewnić dobry byt, inne zaś zapędzają się tak daleko jak małe Hitlerki w szaleństwo.

W artykule, o którym wspomniałam, opisane były wypadki pojedyncze + samobójca zabił np. jeszcze kogoś z rodziny. Nie rozumiem tego rozszerzenia" powiem Ci. To jest zabójstwo (może określa się to tak w celach naukowych"), ale dla mnie jeśli ktoś zabija innego człowieka, to zwyczajne zabójstwo/morderstwo. Sam tytuł mnie zadziwił i dlatego tam zaszłam.
Nie dziwi mnie już natomiast, niemyślenie komentujących cokolwiek. Powody takiego drastycznego kroku (samobójstwa) u każdego mogą być różne. Natomiast komentujący (jak wszyscy komentujący) wrzucają to do jednego worka. Łatwiej tak bowiem żyć. Nieważne, czy mówimy o uchodźcach, o dobrej zmianie czy o czymkolwiek innym. Odkryłam jednak (i to już dawno), że i mnie się generalizacja przytrafia. Wiadomo, nie jestem ;) wyjątkowa, choć stara się komentować rzadko. ;). Macham. :)
-
2017/02/09 09:39:35
A to chyba byłem w stanie pomroczności, bo nie do końca zrozumiałem termin.

Ale tak zupełnie na poważnie - od wielu tygodni zupełnie nie interesuję się tym, co się dzieje wokół mnie (w skali kraju) i jest mi bardzo dobrze z tym. Czasami - w celach "naukowych" - zerknę na wybiórczogazetowy portal, aby... pokiwać z politowania głową nad redachtorami (skąd oni ich biorą?!) i nad (częścią) komentujących. Ale biorę tylko takie tematy życiowe - nie polityczne.

Kiedyś nawet próbowałem "przemówić do rozsądku" innym, dorzucając swoje trzy grosze, ale już dawno z tego zrezygnowałem, bo stwierdziłem, że nie warto, bo nie wiem, kto "stoi za ekranem". Może to ktoś - ponoć są takie osoby - kto za pieniądze specjalnie pisze głupoty, aby podgrzać temperaturę dyskusji (klikalność!)? Poza tym, większość idzie z głównym nurtem głupoty, bez jakiegokolwiek cienia refleksji.

Taki drobny przykład. Drobny, jak wielkość kostki brukowej przed gdyńskim głównym dworcem PKP. Jednego dnia ukazał się artykuł, że nie da się po tym chodzić, szczególnie w szpilkach. Internauci, jak to można było się spodziewać, orzekli, że ludziom - "paniusiom" - w dupach się poprzewracało od luksusu i nie ma co narzekać - jest ok.
Za jakieś dwa tygodnie był artykuł o rampie dla niepełnosprawnych przed onym dworcem (już nie pamiętam w jakim kontekście, bo rampa jest) i internauci nagle zauważyli, jak to ciężko... pchać wózek inwalidzki po tak beznadziejnej kostce brukowej!

To była ta sama kostka, która wcześniej - dla "szpilek" - ponoć była ok. W takich sytuacjach ręce i nogi mi opadają. No ale trochę daleko zboczyłem od tematu...

A może wcale nie?
-
2017/02/09 11:43:25
Musiałem przerwać pisanie komentarza ze względu na prozę życia, więc nie do końca zakończyłem tak jak chciałem...

Piszesz, że "jesteśmy przytłoczeni i zagubieni". Jesteśmy. I takie terminy, jak ten przytoczony we wpisie pewnie nie pomagają nam ogarnąć rzeczywistości, wymykającej się prostemu zdefiniowaniu. No bo jak nazwać tego pilota niemieckiego samolotu, który popełnił... samobójstwo rozszerzone? Pospolitym mordercą może też nie był? Wszystko zależy od tego, jaką miarkę przyłożyć.

Pamiętasz może mój tekst, w którym babinka zabroniła mi zabić muchy - zaproponowała mi jej... zneutralizowanie? Ten tekst był właśnie o takim nazewnictwie w zależności od okoliczności. Impulsem do napisania tamtego tekstu były zamachy... tyle ich już było... chyba we Francji. Terroryści zabijali, a brygady antyterrorystyczne nie zabijały - one terrorystów neutralizowały.

Może takie nazewnictwo jest nam potrzebne jako usprawiedliwienie działań koniecznych w imię celów wyższych...? A samobójstwo rozszerzone? To chyba - tak patrząc z dalekiej perspektywy - cała ludzkość popełnia.
-
2017/02/10 11:06:56
ludzie szukają. zmęczeni, rozczarowani, samotni...
szukają człowieka, a łowcy sidła zastawiają wciąż...:(
-
2017/02/10 16:44:28
Mam wrazenie, ze liczba ludzi popelniajacych samobojstwa jest jakos szczegolnie wysoka w naszych czasach. W Polsce co prawda faktycznie druzgocacego dobrobytu nie ma, ale i w Polsce i w innych miejscach jest byc moze wystarczajacy, by ludziom "w tylkach sie poprzewracalo". ;) Ciekawa sprawa jest to, ze na przyklad w czasach objetych wojna ludzie samobojstw z powodu "bolu zycia" raczej nie popelniaja. Nie ma wtedy czasu na takie dyrdymaly ;) bo mysli sie o przetrwaniu. Rowniez zauwazam, ze wspolczesnie bardzo duza jest liczba osob, zwlaszcza facetow, niezaradnych i przewrazliwionych. Byc moze zycie w czasach, gdzie wiele rzeczy jest na wyciagniecie reki i nie zawsze kosztuja wiele wysilku, oduczylo ludzi radzenia sobie z przeciwnosciami. Tych mlodsze pokolenia nie maja wiele, ale jak juz sie pojawia, co w zyciu przeciez normalne, to czesto okazuja sie ciezarem nie do udzwigniecia i wedlug mnie jest to w pewnym sensie uposledzenie. Nie neguje tego, ze choroby takie jak depresja istnieja, natomiast w samym pierwszym polroczu 2016 roku odnotowano zwolnienia z pracy od psychiatrow na laczna liczbe ponad 9,5 mln godzin. Albo wszyscy choruja albo udaja albo okazuje sie, ze depresje moze spowodowac wszystko wlacznie z powolnym internetem. Czesto slysze zarty z problemow pierwszego swiata, ale mam wrazenie, ze jest spora grupa ludzi, ktora faktycznie przez nie "dostaje depresji" i odechciewa jej sie zyc.
Jeszcze inna grupa, ktora podchodzi do zycia w sposob roszczeniowy. Jesli los nie spelni ich oczekiwan wtedy im smutno. ;)
Moge przytoczyc tutaj eksperyment Calhouna, ktory stworzyl mysia utopie wyniki badan sa pewnie dla wielu pardoksalne: nieograniczony dostep do pokarmu (czy innych zasobow) oraz brak realnych zagrozen zawsze prowadzi do zaklocen w spolecznosci oraz w efekcie koncowym do wymarcia calej populacji. Uwazam, ze zycie w warunkach, w ktorych nie ma zadnych przeciwnosci powoduje w sposob naturalny nieumiejetnosc radzenia sobie z nimi, kiedy nastapia.
Pozdrowienia :)
www.physicsoflife.pl/dict/eksperyment_calhouna.html

www.youtube.com/watch?v=5Oe6vUjL1DE
-
2017/02/10 21:03:30
Aniu, to prawda, od dawna różne paskudy łowią słabszych.

Ssurtsey: Poruszyłeś tyle tematów, że nie wiem do czego się odnieść.
Najpierw może do kostki brukowej... ;) Jak to mówił Edek z Tanga" (bodaj). Zależy, jak leży... A właściwie z której strony się problem przedstawia.
Oczywiście, że nie wiesz, kto stoi za ekranem. Są trolle, którym się płaci za to, żeby mącili w dyskusjach. Ci najczęściej wygłaszają populistyczne hasła lub rzucają inwektywami w stronę dyskutantów. Ale bardzo wielu ludzi uwielbia potakiwać sloganom w stylu: Najtrudniej jest być kimś wśród tłumu bez rozumu. Nie liczą się pieniądze, a serce. Prawdziwy przyjaciel prawdę Ci powie.
Widzę tego pełno, i stwierdzam że serdecznie niedobrze mi już od tych prawd.
Tak, ludzkość od dawna piłuje gałąź na której siedzi, jednak woli tego nie widzieć, tylko żreć i żreć aż pęknie.
-
2017/02/10 21:12:14
Ekonat: Owszem, zgadzam się, że jeśli ktoś nie jest zahartowany, ani nie umie radzić sobie z życiem, to łatwiej wpada w depresję. W czasach ciężkich zaś budzi się instynkt zamozachowawczy, który nakazuje brzytwy się schwycić, a przeżyć.
Poza tym realne zagrożenia czy zadania nie pozwalają myśleć o farmazonach. Ale to nie zawsze tak działa.
Bywa, że się przekroczy pewną (by tak rzec) cienką czerwoną linię. Ona sobie gdzieś tam leży u jednych bliżej, u innych dalej... i dupa. A jak rzekł mędrzec (mniejsza o to jaki, jakiś... powiedzmy) co raz odkryte, zakryć się nie da. I tu jest problem. To taka depresja się przejawia jak reumatyzm od czasu do czasu lubi nawracać , albo w inne coś niekorzystnego zamieniać.
Natomiast ja zwracam uwagę, że poza słynnym cytatem z Seksmisji że w dupach..." i tak dalej... ludzie mają jeszcze problemy realne. Ale wracając do depresji.
Powiem szczerze, poznawszy wielu psychologów za sprawą uczęszczania z Tarosławem tu i ówdzie... przestałam im wierzyć, podobnie jak politykom. :) To znaczy jak który ma rozum, to warto go posłuchać, ale nie, żeby w celach terapeutycznych. Tu lepsza rozmowa z trzeźwomyślącym przyjacielem. :)
-
2017/02/11 10:06:01
No może poniosło mnie... Ale gdzie, jak nie tu, można mieć wątpliwości - przecież nie na blogach mających jasno wytyczony cel "dyskusji"?

Pozdrawiam.
-
2017/02/11 12:21:04
:) SS spoko-Maroko :) jest dobrze, a będzie...
nie no, będzie jak będzie, ale może nieźle, co?

View My Stats