Zwykle to, co odkrywamy po samodzielnych bojach, odkrył już przed nami ktoś inny, używał, nosił lub choćby tylko nosił się z zamiarem...
Blog > Komentarze do wpisu

Nurtuje mnie takie...

zapytanie, taki problem właściwie...

Jak powinno wyglądać dobre opowiadanie humorystyczne, aby nie było głupie, a i per saldo nie smutne?

A to wszystko pod wpływem opowiadań Wiktora Jerofiejewa. Ciekawa proza, z pozoru lekka. Jak życie - lekkie z pozoru. Nie umiem czytać książek o Toskanii, jeśli nawet o Toskanii nie są. Podobnie szło mi zawsze z wciągającymi kryminałami i opowieściami o miłości w stylu Pani Grocholi czy innej Danielle Steel (to nie znaczy, że takich być nie powinno), które mnie nie... wciągają. Nie umiem i bardzo żałuję. 

Nie umiem wytłumaczyć, że bohater nie musi przeżyć żadnego katharsis, żeby podejmować jakieś decyzje, mniej lub bardziej przełomowe, że innym człowiekiem (jeśli w ogóle można to tak określić) staje się istota realna stopniowo, sama nie wie kiedy pod wpływem przeróżnych tragedii i szarości wymieszanych w kociołku czasu. I to mnie przekonuje w książkach, w życiu... nie jakieś takie... męczące schematy, które podkręcają sprzedaż. Że dla mnie często dobra opowieść nie ma wyraźnej granicy, zwycięzców ani pokonanych, że ciągle ten ograny truizm-relatywizm i najchętniej brak pointy...

Bardzo podobało mi się zakończenie wydanego przez nas ostatnio DO ADOLFÓW, Osamu Tezuki, właśnie dlatego. Kto zdaje się mieć rację? Właśnie... co to jest racja? Co to jest sprawiedliwość? A ludzie by chcieli bardzo... żeby prawo zawsze znaczyło prawo, a sprawiedliwość – sprawiedliwość.

Dlatego wracam często z upodobaniem do przewspaniałych opowiadań Marka Twaina ze starej, rozpadającej się książeczki, którą babcia zaraziła mnie blisko 40 lat temu. 

Wreszcie oceny wystawione. I kolejne pytanie. Jak mały poradzi sobie dalej? Znam go lepiej niż nauczyciele i wiem... że gdyby był bardziej autystyczny, bardziej w sobie zamknięty, byłoby mu w przyszłości łatwiej. Nie bolałyby tak przyszłe porażki. Granice zrozumienia i niezrozumienia, skupienia i jego braku toną u takich dzieci jak on w kompletnym chaosie. Nie umiem się w to wczuć i uporządkować tego zgodnie z logiką węży (jeśli zakładamy, że jestem wężem), bo on jest dinozaurem. Mam przemożne przekonanie, gdzieś z tyłu głowy, że jeśli organizm sam nie znajdzie odpowiedniej dla siebie drogi, żadne terapie i wysiłki nie będą wystarczająco skuteczne. Najbardziej zawsze przerażało mnie poczucie bezsiły... pomagała energia. Teraz jej nie mam, a teraz świadomość mnie tylko męczy, nie chodzi tylko o kłopoty małego, ale odnosi się to do wszystkich otaczających mnie osób i spraw. Jestem zmęczona, bo je znam i... sprawy i osoby i wiem, że małe kroczki, które robimy, przynoszą nam tylko chwilową ulgę.

niedziela, 21 maja 2017, tani1

Polecane wpisy

  • dokładnie 25 lat

    Dzieli mnie od Nagasaki To trochę tak, jakby urodzić się 1 listopada. Dziś film o Hiroszimie. I kto by kiedyś pomyślał, że potem będę miała w domu cząstkę Japon

  • Złodzieje czasu...

    Złodzieje czasu, prawdziwi złodziejekradną czas sobie, dziwnie się tak dziejeże tylko ociupinkę jeszcze tam czy tupopracują, ukradną sobie trochę snu… 

  • Na ulicy Edelweiss...

    ...kwitną róże wszystkich kolorów, ulicą Edelweiss przechadzają się leniwie bezpańskie psy. Na ulicy Edelweiss domy biedne i domy bogate stoją opierając się o s

Komentarze
2017/05/21 10:51:41
Czas taki jakiś dziwny, że i ja się gdzieś pogubiłam
między sprawami ważnymi i zwyczajnymi. Zresztą
trudno je rozróżnić, z reguły wszystko jest ważne.
Oczarowana zawsze byłam Iwaszkiewiczem, w dzisiejszych
schematach mi nie po drodze, mało języka, nie płynie się
tekstem, człek zdaniami się krztusi.
Za małego trzymam kciuki, trudno będzie czasem ale
sobie poradzi - jak patrzę na zdjęcia to wokół Niego
taki piękny blask skrzy. Będzie jaśniał. Będzie szczęśliwy.
Ściskam Was Taniu mocno! :)
-
2017/05/21 11:20:36
No pacz pani, jakoś mnie ostatnio wzięło na przemyślenia "z górnej półki" i puściłem kilka zdjęć, bo człowiek musi... bo inaczej się udusi...
Ale ja za mały jestem, aby dosięgnąć tej najwyższej półki i tylko ciągłe dziwienie się mi pozostaje...
Pozdrawiam
-
2017/05/21 19:47:51
Witajcie, hej!

Ssurtsey: Ty myślisz, że ja jestem wyższa? Niepełny metr sześćdziesiąt. Podobnież z przemyślaniem. Nie takie znów wysokie, a i buty wole na płaskim.
Nie bardzo rozumiem te Twoje zdjęcia. Widzisz... nie dorastam.

Aniu, Ty wiesz, co żem se kupiła dzisiaj? Ha! Czytania na cały rok (czytam śmiesznie mało, niestety), ale na targach były antykwariaty książkowe, a tam... cała masa skarbów. Tak, mały mój jest radosnym dzieckiem. :) Nakupowałam mu Tytusów i udało nam się zdobyć autograf Pana Adama Wajraka, na jego najnowszej książce. Czytaliśmy już w tramwaju. Piękny dzień i nie musiałam pracować na stoisku (jestem, niestety, zbyt wolna przy obsłudze klientów, więc zastępują mnie koledzy). Wspaniały dzień na targach. Pozdrawiam. :D
-
2017/05/21 20:46:24
Być może zbyt dużo skrótów myślowych, ale...
Nie stać mnie obecnie na rozwlekłe wywody - to tylko kolejne wyrzucenie z siebie emocji. Tylko tyle.

Powodzenia. :)
-
2017/05/22 10:27:17
A to pewnie pan Wajrak opowiedział
Wam o Lolku. :) Super gość, jakoś go lubię. :)
Już sobie wyobrażam Ciebie targającą
tobołki z książkami, zresztą gdybym tam
była to chyba ugrzęzłabym w antykwariatach na całą dobę! :D
Buźka! Dobrego tygodnia! :)
-
2017/05/23 11:29:25
Tak właśnie powinno wyglądać: nie być głupie i nie być smutne, choć zaciągniecie melancholią nie powinno szkodzić.
Nawiasem: przewspaniałość opowiadań, jak sobie myślę nieczęsto, bo myślę tak właśnie, rozpadła się wraz z rozpadnięciem się starych książek, w których były zapisane.
I myślę - też rzadko - że tak być powinno i że nie należny ich digitalizować, bo one nie są z epoki memów, choć wiele jest nimi przecież (memami).
O Taro, Ty się martw tylko w zakresie rodzicielskiej troski, ani o drgnienie serca bardziej, bo znajdzie przyszły czas radę dla jego przyszłości.
Inni, to jedynie statystyka. Pozdrawiam serdecznie.
-
2017/05/23 20:07:16
Bardzo Wam dziękuję, żeście zaszli. :). To krzepiące. I mądre. I Wasze takie to, co mówicie.

Żaboćku, masz rację, że digitalizacja nie wskrzesi tego, co znajdywaliśmy w starych książkach :). A o dziecko zawsze matka się martwi. Przyszłość... przyszłość widziałam niejedną, niedobrą tych delikatnych i wrażliwych lub tylko przewrażliwionych, pokręconą ambicjonalnie nieprzystającą, popękaną razem z sercem zbyt kruchym, zapitą na na przenikliwy chłód, szarość i wilgoć czy błękitną spiekotę.

Aneczko: Kupiliśmy sobie akurat Opowieści z martwego lasu". I tak długo staliśmy w kolejce (bo Pan Wajrak dzielił się czasem z każdym), że już dla nas tego czasu przybrakło. Chociaż on był gotów podpisywać książki dalej na zewnątrz, Taro już nie mógł wytrzymać. Dla Taro takie ponad godzinne stanie to za dużo. A inni też czekali, więc my tak na bardzo szybko.

Sławku tak, trochę jestem za daleko i wiesz... może nie rozumiem. Ale :) czy to potrzeba wszystko rozumieć? Przecież człowiek rozumie tylko sam siebie, a i to nie zawsze. :).



View My Stats