Zwykle to, co odkrywamy po samodzielnych bojach, odkrył już przed nami ktoś inny, używał, nosił lub choćby tylko nosił się z zamiarem...
Blog > Komentarze do wpisu

Złodzieje czasu...

Złodzieje czasu, prawdziwi złodzieje kradną czas sobie, dziwnie się tak dzieje że tylko ociupinkę jeszcze tam czy tu popracują, ukradną sobie trochę snu…



A potem znowu, gdy parę lat minie
nie tylko swój spokój, lecz i czas rodzinie. 
kradną… 
Nieodmienialne jest to mocą żadną…
Chyba, że zachorują poważnie, to tak,
wtedy robią połowę, bowiem sił im brak.
Niektórzy, ceniąc łup swój, rosną dwa poziomy
zarabiają, stawiają sobie szklane domy.
I o nich się mówi, że nie są naiwni
bywają zwykle bardzo asertywni. 
Inni znów trwonią zdrowie, znajdują sposoby,
aby tysiąc rzeczy zrobić w ciągu doby.
Starzeją się szbciej… zajęci szalenie
wiecznie chcą być potrzebni, męczy ich sumienie…
Czemu? Toż zgadnąć trudno, sami tego chcieli
po cóż tyle pracować… przecież... nie musieli...
Są i typy pośrednie, tak natura uczy.
Podobno, jak mówią, kradzione nie tuczy.
Jeśli jednak to prawda, moja muzo luba,
powiedzże mi czemu jestem taka… gruba?
 
 
 

 

piątek, 28 lipca 2017, tani1

Polecane wpisy

  • Dysc wiosenno-letni

    Ponieważ się zachmurzyło, zbudziła się ja rano i pomyślała ja. A co... rym czas sklecić.  Na deszcz się zbiera i zapewne lunie jakże mam dziękować szczę

  • Lucuś

    Przepatrując książki w antykwariacie natrafiłam na wybór opowiadań Mrożka, wydanych taniutko jako lektura szkolna. Bardzo ciekawa rzecz... zawsze aktualnością s

  • Nurtuje mnie takie...

    zapytanie, taki problem właściwie... Jak powinno wyglądać dobre opowiadanie humorystyczne, aby nie było głupie, a i per saldo nie smutne? A to wszystko pod wpły

Komentarze
2017/07/30 10:36:49
Dawno temu w liceum, moja polonistka
wykrzyczała do nas: "Jesteście cholernymi złodziejami!"
widząc nasze przerażenie, dodała po chwili...
"Złodziejami mojego czasu, rzecz jasna". :)

Buziaki!:)
-
2017/07/30 20:47:57
Mnie ewidentnie ktoś kradnie czas, nie donoszę na komisariacie, bo byłam tam raz i czułam się nierozumiana ;))
Ja też jestem okazała, bo przekąski można wciągnąć w tak zwanym międzyczasie ;)))
-
2017/07/30 21:17:04
Ech, gdybym tak dorwał tego złodzieja, co mi podkrada urlopowy czas...
-
2017/07/31 08:31:20
Dzień dobry, Wam. :)
Całe sieciowe życie przenosi się na FB. Ten do dopiero złodziej jest.

Ania: :D uhum... hum, hum... humanistycznie tak więcej. No widać, czuła się, podobnie jak Aspro na komisariacie niezrozumiana". ;)

Aspro: No więc ja już wiem, że nie należy tam chodzić, bo tak naprawdę nie pomogą, a czas się zmitręży. Przypomniało mi się, jak szłam zgłaszać (jeszcze dawniej) ukradzione opony i tablice rejestracyjne. Siedziała tam babka, która żaliła się, że jej chłopak ją nachodzi, straszy, dobija się do drzwi. Na co młodzi policjanci rozłożyli ręce: No... to niech go pani... może... nie wpuszcza...
Kiedy nas okradziono w firmie z komputerów, sprawa po wielu miesiącach została umorzona, ale wcześniej technicy, protokoły-srotokoły i po pół roku (jeszcze przed umorzeniem) przychodzi zawiadomienie (a mówiłam, żeby nie iść na policję, bo ich znam nie od dziś). Wszyscy podekscytowani. Policja złapała trop, no... skoro przysyłają pismo. A tam... Prosimy o stawienie się. Stawiamy się. Co się okazuje? Zgubili nasze odciski palców... Tak... em...

Ssurtsej. Staraj się może... gdzieś wyjechać bez komputera?
-
2017/07/31 14:06:17
No i ja tak robię.
I dzięki temu, że nie miałem kontaktu z siecią, wracając ostatnio samochodem z głębi kraju, straciłem... blisko dwie godziny w korku. A gdybym miał takie smart cudeńko, to bym mógł wiedzieć o tym. Więc, jak się nie obrócisz, cztery litery z tyłu. ;)
-
2017/07/31 20:44:58
Ale ja żem gadała o komputerze, a nie o telefonie z nawigacją.
O, właśnie jak się nie obrócisz. Skądś to znam.
-
2017/08/01 00:00:50
Wiem, ale teraz te małe pudełeczka to właściwie mają możliwości komputera/laptopa. Nie jestem znawcą tematu, ale tak mi się wydaje, że to takie małe komputery.

A do komputera siadam właśnie jak wypocznę, ale tylko dla wpisów, nie dla aktualnych wiadomości. Mógłbym co prawda pisać w zeszycie, ale za dużo skreśleń wtedy powstaje i w końcu trudno tak od razu połapać się w całości.
-
2017/08/01 11:14:42
Ne wiem, czy mogę...
Przeglądałem moje starsze teksty (strata czasu?), bo pamiętam, że coś o kradzieżach czasu pisałem. Taki fragment - trochę może ciut przydługi - załączę jako komentarz. Mam nadzieję, że mogę w ten sposób zaznaczyć swoją obecność.
Pozdrawiam.

[...] - Te! A ty w ogóle skąd się tu wziąłeś? - wybudziły mnie z błogiego letargu słowa władcy pierścieni (zębatych), na chwilę tylko prostującego plecy znad reanimowanych (aczkolwiek nadal tkwiących w bezruchu) trybików. - Aby nie urwałeś się z Maratonu Słońca?
- A jest taki w ogóle? - nie kryłem zdziwienia.
- No jest. I od czasu, gdy Szczepkowska ogłosiła koniec komunizmu, zdobywa coraz większą popularność. Zasady są proste. Startujesz z samego rana i biegniesz na zachód, próbując złapać słońce tuż przed jego zachodem, ale zawsze jest tak, że gdy myślisz, że już, już je schwytałeś... ono wschodzi za twoimi plecami. Znaczy się: znowu zaczynasz od nowa - zgrabnie wyłuszczył mi reguły gry.
- To po co tak biec bez sensu? Ja bym nie biegł - dałem popis mego logicznego myślenia i zachowania resztek życiowego zdrowego rozsądku.
- Biegniesz, biegniesz - szepnął "miszcz", znowu w skupieniu pochylony nad stołem, jakby wcale nie do mnie mówił, ale właśnie wypowiadał magiczne zaklęcie, mające ożywić uparcie tkwiące w bezruchu wnętrze zegara. - No dobra. Macie tu trochę. Ale bez papierów, może być niestabilny po północy - rzucił w końcu na odczepnego, kładąc blaszaną okrągłą puszkę, z której dobywało się miarowe tykanie. W innych okolicznościach należałoby raczej wiać gdzie pieprz rośnie, trzymając właśnie w rękach coś na kształt bomby domowej roboty, ale będąc tu i teraz, z ufnością przyłożyłem toto do ucha.
- Kradzione? - spytałem niepewnie darczyńcę.
- Tak, ale obcym.
- No to dziękujemy za poświęcony nam czas... - Aqualung dał wyraźny sygnał do odwrotu.
- Nie był święcony. Z wież kościelnych i cmentarzy nie podbieramy.
-
2017/08/01 21:38:07
Zauważyłam, że piszesz często niezłą fantastykę (jak na mój gust, oczywiście).
Trochę się nie mogę połapać jeszcze w tym fragmencie, nie łapię kontestu, ale jest z pewnością dużo przyjemniejszy w odbiorze niż to, co muszę robić w pracy.
Lubię Cię czytać. :). Macham serdecznie.
-
2017/08/03 17:45:37
A to było takie pitu-pitu o czasie, które być może czytałaś, ale kto by to wszystko pamiętał (poniżej część druga z przejściem do pierwszej).
zakladkibezp.blogspot.com/2016/05/bajadera-spod-lady-cz2.html

P.S. Będę w betonowej wsi przez weekend, więc jakbyś chciała nie tylko mnie czytać, ale zobaczyć, to można zorganizować wieczór autorski. Będą autografy i inne bajery... ;)
Ale muszę dostać fidbak - żeby było po polsku - do piątku do 15. Później już wyczepiam z sieci na kilka dni.
-
2017/08/03 22:02:40
Dalibóg, urządzasz wieczory autorskie, przyjacielu?
Wiiisz ty, to ja żem nie wiedziała, znakiem tego, z kim mam okoliczność.
Znam ja literatów o... Oksyd, o Żabociek (miszcz nad miszcze), nawet na żywośmy się spotkali, nie powiem. Ooo jeszcze zacnie piszący: Coachartur, poetka AnkaBieg czy Eveline2010. To są, powiem Ci, jak dla mnie osobowości. I miałam okazję widzieć nos w nos. Fajni ludzie :).
Mówiąc o bajerach masz na myśli takie małe kanapeczki z kawiorem i łososiem i (z przeproszeniem) lampkę wina w tzw. szacownym gronie, gdzie będą się toczyć intelektualne rozmowy, gdzie zabłysną flasze i flesze, a potem będzie resume w telewizorze i pikantna wzmianka w Pudelku (Autor znów pojawił się w wymiętej koszuli bez krawata, z wydekoltowaną kochanką sądząc po makijażu tandetnej dość prioweniencji. Był pijany, ale gdzie mu tam do Bukowskyego, nawet na Pilcha nie wyglądał...)? Z gruntu nie pijam, ale łosoś, kawior i flesze... tak, to ładnie brzmi (np. na wernisażach, czy wieczorach autorskich gdzieś trzeba wietrzyć tę etolę z nurków).
Poważnie mówiąc, nie gniewaj się, stary, nie pamiętam wszystkiego, co czytam. Pamiętam, że dobre było, ale co dokładnie...? Mózg mam nieco... przeorany, prawda... różnymi przypadłościami. I on już nie jest pierwszej świeżości. Kiedyś... brylowało się na salonach (ściemniam, nie cierpię salonów). Nad ogrrromną betonową wsią... z wolna gaśnie słoneczna żarówka...
-
2017/08/04 09:37:46
No nie, takie wieczory autorskie to nie mój świat. Bliżej mi do tego znanego człowieka, co to za strój galowy ma czarną koszulkę i dżinsy (kto bogatemu zabroni?). A i dieta prostsza...
W ogóle żaden ze mnie autor - kierowany impulsem (ileż po tej betonowej wsi można krążyć bez celu, i to w upale) se tak pomyślałem, że mógłbym zamienić kilka słów z kimś, kto tak dzielnie mi kibicuje. Jakby coś, to daj znać: slawnw@wp.pl

View My Stats