Zwykle to, co odkrywamy po samodzielnych bojach, odkrył już przed nami ktoś inny, używał, nosił lub choćby tylko nosił się z zamiarem...
Blog > Komentarze do wpisu

Msza za miasto... W

Jeszcze nie za całe, ale już się skrada... a właściwie tupie. Nasza szkoła zmienia patrona. 20.X ma być święto szkoły, a jak święci się dzień święta?

I mszą otóż, w najsłuszniejszym rzecz jasna obrządku, co i dziwić mnie nie powinno i język mi uciąć, język mi uciąć... Oto stary dobry lekarz i pedagog został patronem szkoły – Janusz Korczak. Jego by msza nie zdziwiła, jemu by może nie przeszkadzała... formalnie był wyznania mojżeszowego, deklarował się jednak jako wiecznie poszukujący Boga w człowieku, więc skąd moje wątpliwości? 

Uczę się hipokryzji stosowanej. Jak wytłumaczyć małemu autyście jej zawiłości? Dla niego ktoś jest dobry albo zły, taki albo taki. Jeśli się robi tak, to czemu? Mamo, to skoro jest tak, to dlaczego ludzie robią inaczej?

Czy mam posyłać go na religię, jak czyni większość mądrzejszych rodziców? Czy mogę jeszcze wychowywać go w tolerancji, bez indoktrynacji. Bardzo się boję, żeby nie został bojownikiem o sprawy wyższej wagi i nie zaczął nas z Podstolim kontestować tylko dlatego, że ja czarna owca, a on heretyk, oomotanin. Droga do głowy dziecka jest prosta, droga do głowy autysty jeszcze prostsza – tak, albo tak, a jak nie to nie. 

Nie chodziłam na religię do salki katechetycznej, jak wiele moich koleżanek, ale ponieważ mówiło się o dobrodziejstwach wiary i ja bardzo chciałam z nich skorzystać. Nie jakiś "merkantylizm duchowy" mną kierował, byłam posłusznym i dobrym dzieckiem, któremu się wydawało... tak jak wielu z nas wydawało się... Zostałam ochrzczona mimo woli, a do komunii poszłam świadomie. Niestety zaczęłam myśleć dość szybko i zadawać pytania. Coś niedobrego stało się z moją głową. Źle znoszę hipokryzję, chociaż wiem, że bez niej nie kręci się nasza ziemia.

Ludzie krzyczą, że nie chcą, ale żaden się otwarcie nie sprzeciwi. Bo jakże by to? Lepiej krakać jak i ony... jak się weszło między wrony. Tylko te wrony sami przywabiamy sypiąc im obficie gotowany pęczak. Dlaczego? 

Dla mnie najważniejszą wartością w każdym układzie jest równowaga. Staram się do niej dążyć. Nawet z pracoholizmu leczyć się zaczęłam, a tu... ot... głowa jeszcze głupia taka...

Zapytałam dziś kiedy to początek i koniec roku będzie uświetniany mszą. Siedząca obok mama stwierdziła, że w szkole jednego z jej dzieci już tak jest. A zatem już niebawem. Niebawem wszystkiego mi się odechce. Zamknę się całkowicie w moim ogródku, jak wielu innych. Dorosnę może wreszcie. W końcu piąty krzyżyk zbliża się posuwistym krokiem kawalerzysty..., jakim zwykł był wchodzić pod krytą kolumnadę łączącą oba skrzydła pałacu Heroda Wielkiego mój ulubiony bohater, którego tak pięknie zagrał swego czasu Pan Zbigniew Zapasiewicz. :)

czwartek, 14 września 2017, tani1

Polecane wpisy

  • Niedziela czyli zwykłe radości małych chłopców

    2 zmiany ciuchów i 2 pary butów do prania... upaprane w glinastej ziemi No właśnie piorą się buty. Delikwent ubrudził nawet najładniejszą czapkę. Na pytanie, gd

  • Czwartek

    Obudziłam się jak zwykle zwarta i gotowa do boju. No nie... nie jak zwykle. Ostatnio dopadają mnie pierwsze jesienne liście na głowie. Podobno to może być niedo

  • dokładnie 25 lat

    Dzieli mnie od Nagasaki To trochę tak, jakby urodzić się 1 listopada. Dziś film o Hiroszimie. I kto by kiedyś pomyślał, że potem będę miała w domu cząstkę Japon

Komentarze
2017/09/15 13:08:08
Nie wierzę w Kościół i tego się trzymam - tak, chyba jak Korczak wciąż
szukam Boga w człowieku. Jakie będzie miał imię? Nieważne.
Podświadomie czuję, że istnieje Dobroć, o której my nie mamy
zielonego pojęcia.
Moja chrześnica nie chodziła na religię, jej brat zaś tak. Ona
z własnego wyboru, nie cierpiała hipokryzji, a oczy widziały
i serce czuło, że nauka mija się z prawdą. Nie wiem jak postąpisz,
ale nie zaprzestawaj opowiadać Małemu o dobrym "Bogu", który
mieszka w Twoim wnętrzu.
Ściskam!
-
2017/09/16 21:07:47
Ja myślę, że mieszkają w nas i bogowie i demony. Podstoli zaś uważa, że miejsce bogów jest też w każdej świątyni. Aby demony nie za często wygrywały, staram się choćby czasem myśleć o innych, jak oni postrzegają świat i co dobrego można zrobić (niekoniecznie mówić, ale realnie zrobić) dla nich i dla siebie.
-
2017/09/19 02:35:31
Tani,
Nie bardzo rozumiem co Cie w tej sytuacji az tak zdziwilo. Nie do konca pamietam jak bylo w szkolach "nizszych", ale nawet kiedy moja corka rozpoczynala pierwszy rok studiow, msza swieta zostala uwzgledniona w planie inauguracyjnym oczywiscie nie jako element obowiazkowy, a czysto opcjonalny dla chetnych. Religia katolicka lezy u podwalin naszej kultury i dziwic niepowinno, ze czasem w taki albo inny sposob przewija sie przez roznego rodzaju sytuacje, czesto bezposrednio z religia niezwiazane. Moja rodzina nie jest wierzaca, ani juz tym bardziej praktykujaca, niemniej jednak nikomu z nas nie przeszekadzala nigdy ta obecnosc religii wszakze na tym polega wlasnie toleracja. Czesto w dzisiejszych czasach mowi sie o tolerancji dla wszelkich odmiennych kultur, ale zapomina sie o tej, ktora mamy pod wlasnym nosem. Moje dzieci uczeszczaly na religie, ale w miare dorastania i "zadawania pytan" same zaczely bardziej autonomicznie podchodzic do tych kwestii i postanowily nie uczeszczac na religie. W naszym kraju nie ma zadnego przymusu ani prawa panstwowego wywierajacego jakiekolwiek naciski w kwestii wyborow religijnych wydaje mi sie, ze jest wrecz przeciwnie. I to dlatego wlasnie, zwlaszcza w Zachodniej Europie, zaczyna byc widoczny problem islamu, ktory w sposob bardzo ofensywny zaczyna wypierac nasze rdzenne zwyczaje i tradycje. Bardziej niz hipokryzja kosciola zagraza nam hipokryzja w takiej wlasnie postaci: tolerancji dla innych kultur, ale jej brak dla naszej wlasnej. Hipokryzja kosciola bynajmniej zagrozenia nie stanowi, bo te mozna po prostu ignorowac, a ona nie ingeruje w nasze zycie w zadnym znaczacym stopniu.
Rozumiem, ze w przypadku "malego autysty" sytuacja moze wygladac troche inaczej i problem, na ktory napotykasz jest natury takiej, ze nie wiesz do konca jak go ukierunkowac, a raczej, nie tyle ukierunkowac, co uargumentowac wasze decyzje w taki sposob, by w glowie dziecka panowala jakas szerzej pojeta spojnosc. Mysle, ze jako rodzic powinniscie dac dziecku samemu wybor. Nie jestem specjalista oczywiscie w wychowywaniu dziecka, ktore postrzega swiat tylko i wylacznie tak albo tak, ale moze nie jest to najgorszy wybor, by dziecko mialo mozliwosc poznac argumentacja i wasza i ta druga i samo moglo zadecydowac w odpowiednim dla niego czasie. Ze wstapi do zakonu raczej bym sie nie martwil. Nawet z mojego ateistycznego punktu widzenia nie uwazam, zeby msze swiete/uczestnictwo w lekcjach religii bylo najgorszym co mogloby sie malemu przytrafic. Pomysl, ze niedlugo to moga byc poklony w meczecie, tak jak to robia dzieci w Holandii ;)
No i nie ma co sie zbytnio przejmowac, idac takim tokiem rozumowania trzeba by dziecku ograniczyc dostep do wszystkiego, by czasem ogladajac "Czarodziejke z ksiezyca" nie zechcialo skupic swojego zycia na zdobyciu niziemskich mocy ;)
Pozdrawiam :)
-
2017/09/19 09:24:11
Jak rzadko wyważona, opinia Ekonata najbliższa jest optymalnej regule zachowania człowieczeństwa i przyzwoitości.
Myślę, że niespójność religijna nie będzie największym problemem Taro w życiu, ,jeżeli chodzi o hipokryzję.
-
2017/09/19 15:28:45
Widzisz, Ekonacie, dziwić nie powinno, ale kiedy ja chodziłam do szkoły... Jestem tylko parę lat starsza od Tomka, to ten... religia była w salkach katechetycznych. I ludzie też chodzili na msze, ale niekoniecznie tak otwarcie. Opresje wobec kościoła w latach 70-tych, kiedy to dorastałam nie wydawały się tak straszne. Oczywiście, przed wojną... wiele rzeczy zaczynało się i kończyło mszą. Tym nie mniej religia powinna pozostać w salach katechetycznych przy kościołach. Taka jest moja opinia. Bo pała w tej chwili przechyla się (jak rozumiem) w jedną stronę w obawie przed stroną drugą, ciemną, mroczną... i tak dalej. Nie znaczy to, że mamy wszystko bezkrytycznie akceptować. Obydwie hipokryzje są niebezpieczne, zgadzam się z Tobą. Zachowanie równowagi jest najtrudniejsze. W naszym kraju oficjalnie przymusu (zwłaszcza w dużych miastach) nie ma, ale ostracyzm (zwłaszcza w małych miastach) jest przez to, że daliśmy kościołowi palec, rękę z łokciem, a potem i obie nogi (nieomal) wzmógł się jak podejrzewam. Ja się nie martwię, że Taro wstąpi do zakonu. Co to, to nie. ;) Martwię się, że nakładliby mu do głowy bajek o żelaznym wilku, w które potem bezkrytycznie by wierzył i piętnował nas swoich rodziców. Z drugiej strony. Taro ma kłopoty z nauką, bo jest rozkojarzony, ma słabą pamięć, jest megaagramatyczny. Jak mu jeszcze dojdzie nauka paciorków, prawd wiary (tak samo prawdziwych jak wszystko inne) i chodzenie ze świecą do kościoła wtedy, kiedy trzeba się uczyć (bo to tak już wygląda, że mają rekolekcje w godzinach pracy szkoły, albo wtedy, kiedy Taro powinien się uczyć lub chodzić na zajęcia dodatkowe) to nie będzie dobrze. To będzie strata energii i czasu, w dodatku szkodliwa. Jeśli jednak się okaże, że nasze dziecko psychicznie nie radzi sobie bez laski, to w przyszłości i tak przyłączy się do jakiegoś kościoła. Nie ma bata. Do tego czasu jednak... może zdarzyć się cud" i będzie na tyle silne i świadome, żeby tego nie robić.
W Polsce Meczety? NIeee... no to byśmy musieli być jak Holendrzy... a nie jesteśmy dalece przecież... no weź. Nie ten klimat.
A my właśnie w ramach wychowania wprowadzamy częściej gry planszowe. ;) Macham.
-
2017/09/19 15:31:34
Żaboćku, masz słuszność, Ekonat... to jakby nie on? Nie no, to jest w sumie fajny gość. Ja mam takie przeczucie. Znaczy bardziej wiem. A co do hipokryzji, to Taro częściowo może jej nie zauważyć. Przynajmniej tak sobie myślę. Nie wszystkie szarości w świecie dostrzega, więc i tu obraz będzie bardziej spłaszczony. Mam nadzieję.
-
2017/09/19 21:11:01
O Ekonacie miałem i mam najlepsze zdanie, i nawet jeżeli się z nim czasem nie zgadzam, nie ma to wpływu na moją ocenę jego osoby.
Myślę , że Taro nim da się omotać jakiejś grupie wyznaniowej , pierwej wprowadzi w zakłopotanie jej wyznawców swoimi, prostomostowymi pytaniami, na które nie ma prostych odpowiedzi.
On to potrafi zrobić nawet przy rąbaniu drewna.
-
2017/09/21 02:12:46
Tani, sadzilem ze bronisz demokracji, a w demokracji przeciez czym wieksza liczba tym sluszniejsza racja. ;)
Wydaje sie, ze slabo pamietasz okres PRLu., od 61 byl zakaz religii w szkolach a ludzie bardzo otwarcie chodzili na msze, poniewaz bylo to jedyne miejsce gdzie mozna bylo uslyszec slowa bez propagandy komunistycznej.
Wydaje mi sie, ze to wlasnie w dzisiejszych czasach panuje duzo wieksza swoboda niz dawniej i duzo wieksza otwartosc jesli chodzi o poboznosc dalo sie spostrzec dawniej. Dzis otwarcie mozna na msze ani na religie raczej nie chodzic. ;)
Co do ostracyzmu to w moim mniemaniu nie ma on za wiele wspolnego z sama religia co z ogolem pewnych zachowan spolecznych, wedlug ktorych kazda odmiennosc jest postrzegana jako pewnego rodzaju dziwactwo, nie tylko w kwestii wyborow religijnych.
Kosciol nie zabral nikomu rak i nog, wedlug mnie (chociaz mam wrazenie, ze sa tacy ktorym zabral nawet i mozg), ludzie sami zdecydowali, ze chca by byl czescia ich zycia. W jaki realny sposob kosciol wplywa na nasza wolnosc wyborow i zycie ? Uwazam, ze dokladnie w zaden. Mozna nie uczeszczac w mszach, tak samo jak nie ma obowiazku uczestnictwa w lekcjach religii. Kiedy moja corka byla w liceum byla jedna z dwoch osob w calej szkole, ktore wybraly lekcje etyki zamiast religii i specjalnie dla nich zorganizowano spotkania z pania pedagog w tej tematyce, zamiast religii. Kiedy moja mlodsza corka poszla do tego samego liceum 4 lata pozniej - tych osob bylo juz tyle, ze trzeba bylo zorganizowac sale pod te zajecia. Takze uwazam, ze kosciol nigdzie nikomu konczyn nie urywa i nie stanowi w zaden sposob o naszych wyborach.
Osobiscie uwazam, ze obecnie w kosciele jest duzy kryzys przywodztwa, propaguje sie judeochrzescijanstwo, lewaccy ksieza, biskupi i sam Franciszek. Nie bede sie tu rozpisywal, znajdziesz duzo publikacji na ten temat, oczywiscie nie w Wyborczej.

Wracajac do Taro, uwazam, ze moze za duzo od niego wymagasz, ja na jego miejscu bym sie buntowal na dodatkowe lekcje, sam bylem i jestem megaagramatyczny ;)
A tak bardziej serio wedlug mnie nie ma niczego zlego w tym, ze niektorzy pojmuja cos szybciej lub wolniej, mniej lub bardziej opornie. Kazdy jest jaki jest, niektorych rzeczy sie nie przeskoczy i w tym tez nie ma nic zlego. Taro sobie na pewno w zyciu poradzi, a moze nie warto narazac go na dodatkowy stres i wysilek zwiazany z tak duza iloscia zajec.
-
2017/09/21 18:37:51
Cześć Ekonat. Ja lubię równowagę. Religię zaś uważam za sprawę prywatną, która nie powinna we współczesnym świecie dominować w polityce. A że tak nie jest... to już inna rzecz. Co do PRL-u. Nie bronię ustroju jako takiego. ;) Natomiast myślę, że mieli wolność wyboru. Chcieli chodzili. Prawda, jak wiesz, jest jak rękawiczka z koźlej skóry. Bardzo łatwo ją przekręcić na niewłaściwą stronę. Wszystkie systemy, które głoszą jedynie słuszne prawdy wzmacniają pewne niekorzystne zachowania. Tu się zgadzamy. Natomiast religia (obojętnie jaka), o ile się zbytnio rozpanoszy, może być jednym z takich systemów, jak dowodzi tego historia dawna i dzisiejsza.
Oczywiście, nie ma niczego złego w tym, że niektórzy pojmują coś szybciej lub wolniej. Tacy jesteśmy. Nie wiesz ile od Taro wymagam, nie wiesz na jakie zajęcia chodzi, nie wiesz jak się uczy i jego agramatyzmu nie możesz porównać ze swoim bo nigdy z nim nie rozmawiałeś choćby... nie wiesz też jak pracujemy, prawda? Możesz sobie to tylko wyobrażać. Nie wiesz też wszystkiego o mnie. Więc... nie możesz też wiedzieć ile od Taro wymagamy ja czy jego tata.
-
2017/09/22 08:25:21
Oczywiscie o agramatyzmie pisalem z przymruzeniem oka, bo naturalnie nie wiem jak jest w przypadku Taro, ani nie staralem sie pouczac Cie w jaki sposob powinnas go wychowywac, bo nie wiem, ale po tym co napisalas o tym, ze zaledwie kilka godzin rekolekcji w roku mogloby zaklocic mu pozostale zajecia, odnioslem wrazenie, ze ma ich faktycznie sporo, szczegolnie jak na dziecko.

Co do religii to juz chyba zalezy od tego jak kto postrzega rozpanoszenie, jak dla mnie w Polsce religia chrzescijanska sie nie panoszy ani juz tym bardziej nie dominuje w polityce. Dominacja religii w polityce zaczyna sie tam, gdzie panstwowe prawo opiera sie na postulatach religii, i tak jest na przyklad w Arabii Saudyjskiej, ale nie we wspolczesnej Polsce, gdzie wlasnie w przeciwienstwie do czasow PRLu ludzie maja wolnosc wyboru, robia co chca i chodza rowiez gdzie chca. Wydaje mi sie troche naduzyciem domniemanie, ze aktualnie w Polsce ludzie tej wolnosci wyboru nie maja, i ze w PRLu byla ona wieksza.
(z tego co pamietam to jednym z niewielu mozliwych wyborow w tamtym okresie byl wybor solidaryzowania sie ze srodowiskiem koscielnym vs. srodowiskiem panujacego systemu). No bo czy istnieje w Polsce prawo powodujace jakikolwiek ucisk lub opresje wobec osob o zroznicowanych pogladach, nie tylko religijnych, ale zupelnie wszelakich?.. Nie. Wrecz przeciwnie, polskie prawo zapewnia ochrone kazdemu i zabrania dyskryminacji m.in na tle roznic pogladowych. Kazdy ma wolna reke i wybiera jak sam uwaza. Kosciol katolicki obecny jest w naszym kraju jako element kulturowy, ale nikt nikogo nie zmusza, ani nie naciska do brania udzialu w czymkolwiek z nim zwiazanym. Rowniez jego obecnosc w polityce jest bardziej obyczajowa niz ustawodawcza.

A prawda nie jest, wedlug mnie, jak rekawiczka, prawda jest prawda i lezy tam gdzie lezy ;)
Niestety w demokracji totalnej gdzie obowiazuje poprawnosc polityczna, nie uznaje sie logiki dwuwartosciowej wg. ktorej jest prawda i falsz, a przyznaje racje wiekszosci w mysl zasady im wieksza liczba tym sluszniejsza racja.
-
2017/09/22 13:14:29
Widzisz, Ekonat, my tylko nie chcemy, żeby dziecku mieszały w głowie religijne opowieści, bo co innego, kiedy podaje się to w charakterze mitu, a co innego, kiedy obecność w lekcjach religii niejako nakazuje wiarę w te bajki.
Ekonat Ty jak rozumiem jesteś chyba wierzący. Poza tym w Polsce nie mieszkasz, prawda? No więc o czym my mówimy? Obyczajowa obecność Kościoła w polityce. No chyba żartujesz. Przecież wiele ustaw jest zrobionych pod tzw. wartości chrześcijańskie", a już nie mówię o pieniądzach, które Państwo na Kościół łoży, o siwym dymie, który robi się wokół tego czy owego nie wspominając. Oczywiście wtrącać i ssać kościół mógłby bardziej, mógłby wywierać większą presję. No ale wiesz, nie chcę o Tym z Tobą dyskutować, bo nie ma Cię tu po prostu, a nawet gdybyś był, wiele z tych spraw by Cię w ogóle nie dotyczyło, no tak... personalnie.
-
2017/09/24 10:21:55
Tani, rozumiem Twoje obawy i uwazam, ze religia winna byc swiadomym wyborem. Niemniej jednak powinnismy cokolwiek wiedzic o chrzescijanstwie, gdyz, obok greckiego pojęcia prawdy i rzymskiego prawa, to trzeci filar kulturowej tozsamosci naszej cywilizacji.

Ja nie jestem wierzacy. Moge o sobie powiedziec "rzymski katolik niewierzacy" - tak wlasnie przedstawial sie sp. Prof. Boguslaw Wolniewicz.
Co wg. Prof. Wolniewicza znaczy "rzymski katolik niewierzacy" ?
Niewierzący, bo nie wierzy, że czuwa nad nami jakaś Opatrzność, ani, że czeka nas coś po śmierci.
A rzymski katolik, bo rozumie, że cywilizacja Zachodu stoi na chrześcijaństwie i że jego tradycje najpełniej i najlepiej wciela i przechowuje święty Kościół powszechny. Dlatego komu nasza cywilizacja miła, ten winien tego Kościoła bronić i go wspierać. Przed kim bronić ? Z sił niższych zaś największym wrogiem Kościoła i chrześcijaństwa w ogóle jest lewactwo; ten polityczny wykwit lewoskrętności.
Przez lewactwo rozumiem nieprzepartą chęć do naprawiania świata według własnych wyobrażeń nie liczącą się z realiami natury ludzkiej a przez to nader skłonną, by swe zbawienne pomysły wdrażać pod przymusem. () Światowe lewactwo to międzynarodówka komunistycznych mutantów. W jakiś opętańczym szale dąży ona do zniszczenia cywilizacji Zachodu: do samych fundamentów. W tym dążeniu natrafia na dwie główne przeszkody. Stanowią je dwie prastare instytucje naszego życia społecznego: rodzina i Kościół. () Jak wiadomo, praojcem lewactwa jest Rousseau. Windelband w swojej znanej Historii filozofii nowożytnej tak ujął sedno jego poglądów: Państwo nie może tolerować w sobie żadnej wspólnoty, której samo nie stworzyło. A takimi wspólnotami niezależnie od państwa powstałymi są właśnie rodzina i Kościół. Dla lewaka sprawa jest zatem jasna; trzeba je zniszczyć albo sobie podporządkować. Innej możliwości nie widzi.
Warto zwrocic uwage, ze jest to wypowiedz z 2010 roku. 7 lat pozniej, jakze aktualne sa jego slowa, zwlaszcza patrzac na wspolczesna Szwecje, w ktorej wlasnie okazalo sie, ze narodowa flaga uraza muzulmanow ze wzgledu na widniejacy na niej krzyz. Choc takie absurdy dzieja sie juz nie tylko w Szwecji, ale i wiekszosci Europy Zachodniej. Kiedy spolecznosc nie szanuje wlasnej kultury musi liczyc sie ona z tym, ze bedzie musiala zaakceptowac cudza i to sie wlasnie powoli dzieje.

Wspomnialas, ze wiele ustaw jest zrobionych pod tzw. "wartości chrześcijańskie". A moglabys wskazac, ktore z praw w Polsce opartych na wierze chrzescijanskiej maja negatywne w skutkach konsekwencje odbijajace sie na narodzie?

View My Stats